Orange podsumowuje majówkę: morze z największym skokiem, Mazury z największym wolumenem danych
Orange sprawdził, jak długi weekend majowy (1-3 maja) wpłynął na ruch w sieci w regionach turystycznych. Klienci operatora przesłali tam ponad 2 mln GB danych, czyli o 25% więcej niż tydzień wcześniej w zwykły weekend.
Największy wzrost ruchu był nad morzem - prawie +50%. Na drugim miejscu znalazły się góry (+30%), a Mazury zanotowały około +10%. Mimo najniższego procentowego wzrostu, to właśnie na Mazurach klienci Orange przesłali najwięcej danych - blisko 660 tys. GB.
Operator podaje też, że sieć 5G w pasmach C i 700 MHz odpowiadała za ok. 380 tys. GB, czyli blisko 20% całego ruchu w turystycznych lokalizacjach. Orange deklaruje, że zasięg 5G dociera już do ok. 87% mieszkańców Polski.
Największy wolumen danych w kraju miał przypaść na obszar w woj. warmińsko-mazurskim obejmujący powiat olsztyński i ostródzki - ponad 170 tys. GB. W ruchu głosowym operator odnotował kilkuprocentowy spadek, co określa jako typowe dla dni wolnych.
Gdzie klienci Orange wyjechali za granicę
Najczęściej pojawiały się: Czechy, Słowacja, Grecja, Chorwacja i Turcja. Orange zaznacza, że tym razem w zestawieniu nie znalazły się Włochy, a ranking obejmuje tylko kraje spełniające określone progi (minimalna liczba osób i wzrost ruchu).
źródło: orange
Jeśli chcesz otrzymywać wyczerpujące informacje z serwisu MRT Net, zaprenumeruj nasz
Napisane przez Pawel w piątek 15 maja 2026 o 04:11 (0)
79 telewizorów na minutę. Samsung podsumowuje 20 lat liderowania na rynku TV
Samsung podaje liczby, które mają pokazywać skalę jego dominacji w segmencie telewizorów. Według firmy, przez ostatnie dwie dekady średnia sprzedaż wynosiła 79 telewizorów na minutę, a łącznie na świecie sprzedano już ponad 830 mln urządzeń.
Producent dorzuca też porównania "na wyobraźnię". Gdyby ustawić wszystkie sprzedane telewizory jeden na drugim, ich wysokość miałaby odpowiadać 61 tys. Mount Everestów, a gdyby ułożyć je obok siebie, ekrany mogłyby "owinąć" Ziemię niemal 24 razy.
Samsung zwraca uwagę również na nagrody branżowe. W komunikacie mowa o ponad 250 wyróżnieniach przyznanych telewizorom marki - za jakość obrazu, design i rozwiązania technologiczne.
Najważniejsze liczby z podsumowania: ● 830 mln sprzedanych telewizorów globalnie ● 79 telewizorów sprzedawanych średnio na minutę (przez 20 lat) ● 250+ nagród branżowych
A Ty, takie "gigantyczne" statystyki realnie wpływają na wybór telewizora, czy liczy się wyłącznie konkretny model i cena?
źródło: samsung
Jeśli chcesz otrzymywać wyczerpujące informacje z serwisu MRT Net, zaprenumeruj nasz
Napisane przez Pawel w czwartek 14 maja 2026 o 06:10 (0)
Agnieszka Dygant zagra "Genialną M.". SkyShowtime i Polsat ruszają ze zdjęciami do nowego serialu
SkyShowtime i Telewizja Polsat rozpoczęły zdjęcia do serialu "Genialna M." - komediowo-kryminalnej produkcji opartej na popularnym francuskim formacie. W roli głównej zobaczymy Agnieszkę Dygant, a akcja ma być osadzona w Bielsku-Białej.
Główna bohaterka, Marta, pracuje jako sprzątaczka na komisariacie. Pewnej nocy - trochę z ciekawości, trochę z przekory - zaczyna "porządkować" tablicę dowodową w sprawie, która utknęła w martwym punkcie. Efekt? Trop, który zaskakuje policjantów i popycha śledztwo do przodu. Szybko wychodzi na jaw, że Marta ma IQ na poziomie 160, a jej intuicja i błyskotliwe skojarzenia mogą stać się dla mundurowych nieoczywistą bronią w walce z przestępcami. "Genialna M." to polska adaptacja francuskiego hitu "H.P.I. - Haut Potentiel Intellectuel" (format Studio TF1), który zadebiutował we Francji w 2019 roku i doczekał się międzynarodowych wersji.
Za kamerą stanie Olga Chajdas (m.in. "Wataha", "Imago"). Scenariusz napisali Błażej Dzikowski i Agata Malesińska, a autorką zdjęć jest Anna Rzepka. Producentką kreatywną i wykonawczą serialu została Dorota Kośmicka, a producentem wykonawczym (wraz z nią) Jan Kępiński. Serial realizuje Jake Vision DGA Studio.
W komunikacie podkreślono też, że to kolejny krok SkyShowtime w rozwijaniu lokalnych produkcji. Serwis wskazuje "Genialną M." jako następny polski serial oryginalny w swojej ofercie, obok m.in. "Ślebody", "Langera", "Glina. Nowy rozdział", a także zapowiadanych tytułów, takich jak "Morfeusz" i "Pionek".
Kai Finke ze SkyShowtime mówi, że format łączy dwa gatunki, które widzowie lubią najbardziej, a współpracę z Polsatem określa jako ważną dla rozwoju serwisu w Polsce. Edward Miszczak z Polsatu akcentuje z kolei połączenie "dobrej rozrywki" z mocną bohaterką i zwraca uwagę na atut lokalizacji - Bielska-Białej.
Czy takie połączenie kryminału z komedią w polskich realiach ma Twoim zdaniem szansę "zaskoczyć" widzów, czy raczej liczy się tu głównie siła formatu i nazwisko w obsadzie?
źródło: skyshowtime
Jeśli chcesz otrzymywać wyczerpujące informacje z serwisu MRT Net, zaprenumeruj nasz
Napisane przez Pawel w środa 13 maja 2026 o 07:49 (0)
Orange daje nawigację na 2 miesiące za darmo w aplikacji Mój Orange
W maju użytkownicy aplikacji Mój Orange mogą aktywować Nawigację Orange w Polsce i UE na 2 miesiące bez opłat. Promocja jest dostępna do 31 maja 2026 r.
Jak włączyć? Wystarczy wejść w aplikacji Mój Orange do sekcji "Dla Ciebie" i kliknąć baner aktywacyjny.
Co po 2 miesiącach? Po okresie promocyjnym usługa automatycznie przejdzie na płatną - 16,99 zł miesięcznie. 2 dni przed końcem Orange wyśle powiadomienie z informacją o starcie opłat i instrukcją rezygnacji.
źródło: orange
Jeśli chcesz otrzymywać wyczerpujące informacje z serwisu MRT Net, zaprenumeruj nasz
Napisane przez Pawel w wtorek 12 maja 2026 o 07:02 (0)
Naftowa apokalipsa nadciągnie w czerwcu. "Będzie mocno bolało".
Kryzys paliwowy trwa już ponad dwa miesiące, a ekonomiści przecierają oczy ze zdumienia patrząc jak całkiem nieźle świat sobie radzi z brakami ropy i gazu z Bliskiego Wschodu. Jednak eksperci branży ostrzegają - najgorsze dopiero przed nami i to już za kilka tygodni.
Zaczniemy od zagadkowej odporności, która sprawia, że w głowę skrobią się najtęższe ekonomiczne umysły. Bo wojna w Zatoce Perskiej trwa już ponad 2 miesiące, światu brakuje codziennie jednej dziesiątej ropy i produktów naftowych, które produkowały kraje regionu. W tym czasie cena surowca zaledwie dwa razy przekroczyła na światowych rynkach 120 dolarów za baryłkę. Benzyna w Ameryce - choć dla przeciętnego konsumenta nieprzyzwoicie droga - średnio wciąż nie kosztuje więcej niż 5 dolarów, a cena prądu w Europie ledwo drgnęła. Wszystko to w czasie najgorszego w historii nowoczesnych gospodarek kryzysu naftowego.
Dlaczego nie jest tak źle
Dla porównania: skala kryzysu w jaki popadł zachód po najeździe Rosji na Ukrainę. Ropa naftowa była wtedy po 120 dolarów za baryłkę i to nie jednorazowo, ale całymi tygodniami, a w marcu 2022 roku w trakcie handlu kosztowała prawie 140 dolarów. Cena prądu w Europie skoczyła wtedy do astronomicznego poziomu ponad 1100 euro za megawatogodzinę, dzisiaj to średnio 50 euro. Benzyna w Stanach Zjednoczonych kosztowała średnio ponad 5 dolarów za galon, dzisiaj to wciąż pół dolara mniej, chociaż jej cena wciąż idzie w górę, co rządzącej ekipie republikanów prezydenta Donalda Trumpa nie najlepiej wróży w listopadowych wyborach do Kongresu. Gaz na europejskiej giełdzie TTF kosztuje około 50 euro za megawatogodzinę, cztery lata temu było to ponad 300 euro. Powód do skrobania się w głowę - jest. Poskrobiemy się więc i my i sięgniemy po najczęściej wymieniane powody, dla których światu się ślizgnęło. Na razie.
Powód pierwszy: międzynarodowa agencja energii uwolniła część zapasów. Podobne decyzje podjęły pojedyncze państwa, w tym najbardziej dotknięte brakiem ropy naftowej, bo zależne od jej dostaw z Zatoki Perskiej, jak Japonia czy Korea Południowa. Do rezerw sięgnęła też Ameryka. Na polu strategicznych rezerw wiele więcej nie da się już zrobić. Zostały już tylko rezerwy naprawdę strategiczne.
Powód drugi: po morzach i oceanach pływało może niechcianej ropy naftowej zamkniętej w zbiornikach tankowców. Według różnych szacunków to nawet pół miliarda baryłek czyli tyle, ile wystarczyłoby na zatkanie surowcowej dziury przez mniej więcej miesiąc. Ropa była niechciana, bo świat systematycznie zużywał jej mniej, a producenci pompowali jej wciąż tyle samo. Poza tym, była to też "lewa" ropa, z Rosji, Wenezueli i Iranu, objęta karnymi międzynarodowymi sankcjami. Na starcie wojny okazała się naftowym kołem ratunkowym. Tyle, że jednorazowego użytku.
Powód trzeci i czwarty: kto żyw pompuje tyle ropy, ile tylko może. Arabia Saudyjska i Zjednoczone Emiraty Arabskie przesyłają urobek zapasowymi rurociągami, omijając zamkniętą przez Iran cieśninę Ormuz. Rosja swoją ropę transportuje przez Arktykę. Może, bo północna półkula akurat odmarzła. Stany Zjednoczone stały się po raz pierwszy od drugiej wojny światowej eksporterem netto. To znaczy, że wysyłają nadwyżki do Azji i Europy, uzupełniając perskie braki.
Powód piąty: najczęściej dyskutowany, czyli zjawisko znane jako destrukcja popytu. to ograniczenie zużycia stosownie do ograniczenia produkcji. Możliwe, że coś o czym ekonomiści ledwie spekulowali na starcie wojny w Zatoce, wydarzyło się w rekordowym czasie ośmiu tygodni. A świat już nie potrzebuje jednej dziesiątej ropy naftowej i mniej więcej tyle samo gazu, jakie zużywał przed kryzysem w Zatoce Perskiej. Bo Azja w błyskawicznym tempie ograniczyła zużycie. Linie lotnicze odwołały tysiące lotów, fabryki zwolniły produkcję, rządy wprowadziły czterodniowe tygodnie pracy i zaleciły pracę zdalną. Z powodu wysokich cen paliw i regularnych braków na stacjach benzynowych tam gdzie się da Azja przesiadła się do komunikacji zbiorowej lub zrezygnowała z niekoniecznych podróży. Perspektywy są jednak niewesołe
Wszystko to zadziałało jak potężny zderzak. Rozpędzona światowa gospodarka zamortyzowała sobie czołowe spotkanie z betonową ścianą. Ceny surowców wzrosły, ale umiarkowanie. To tak, jakby świat stracił pracę, ale nadal żył w miarę wygodnie z oszczędności i zasiłków. Problem w tym, że lepiej w najbliższym czasie nie będzie, nie wrócą - umowne - wpływy na konto, a oszczędności są na wyczerpaniu. Ta niewesoła perspektywa dla rynku naftowego, czeka nas w najbliższych tygodniach.
Frederic Lasserre zarządza jedną z największych firm handlujących ropą naftową na świecie. Gunvor obraca surowcem wartym miliardy dolarów rocznie. Gdy ludzie tacy jak Lasserre publicznie ostrzegają przed nadciągającą katastrofą, świat bierze te ostrzeżenia bardzo serio. A gdy zapowiadają, że "będzie mocno bolało", trzeba zacząć się bać. Według Lassere'a skutki naftowej dziury w dostawach wykroczą daleko poza stacje benzynowe, a punkt krytyczny to czerwiec. Wtedy przemysł na Zachodzie zacznie się systematycznie wyłączać, a Europa stanie na progu recesji. Cen surowców nie uda się utrzymać - jak do tej pory - w ryzach, a ropa naftowa może drożeć do dowolnie wybranego poziomu. Półtora raza? Dwa razy więcej niż dzisiaj? Dla analityków rynku naftowego to zaledwie średnia prognoz. Bo może być jeszcze gorzej.
Zanim zajrzymy w naftową przyszłość, dobra wiadomość dla Europy. I wyjaśnienie dlaczego w przeciwieństwie do kryzysu energetycznego sprzed czterech lat, tym razem umknęła śmierci spod kosy. Czyli o cenie prądu. Dlaczego z powodu wojny w Zatoce Perskiej prąd nie drożeje w postępie geometrycznym? Bo europejskie gospodarki częściowo odrobiły ostatnią kryzysową lekcję. Tym razem elektrownie atomowe we Francji idą pełną parą, gdy cztery lata temu w większości stały, czekając na post pandemiczne naprawy. Pełną parą idzie produkcja energii ze źródeł odnawialnych. A po suszy pięćsetlecia hydroelektrownie wróciły na swoje czwarte miejsce wśród producentów energii. Powstały nowe połączenia energetyczne, stare unowocześniono. Wszystko to razem dało efekt. Przynajmniej na tym polu, możemy mieć nadzieję na względny spokój.
Najwięksi surowcowi gracze są zgodni: cudu nie będzie. I choć naftowe rynki reagują entuzjastycznie na optymistyczne sygnały o możliwej amerykańsko-irańskiej zgodzie, fizycznie sytuacja niewiele się zmieni. Powrót do względnej równowagi potrwa lata.
Jaki wpływ będzie miało to na sektor IT?
źródło: tok fm
Jeśli chcesz otrzymywać wyczerpujące informacje z serwisu MRT Net, zaprenumeruj nasz
Napisane przez Pawel w poniedziałek 11 maja 2026 o 08:40 (0)
Polskie firmy inwestują w Wi-Fi, ale wciąż nie wykorzystują pełni możliwości sieci
Sieci bezprzewodowe coraz wyraźniej przestają być wyłącznie elementem zaplecza IT, a stają się jednym z filarów wzrostu, produktywności i bezpieczeństwa organizacji. Z najnowszego raportu Cisco State of Wireless wynika, że także polskie firmy zwiększają inwestycje w Wi-Fi, choć robią to ostrożniej niż globalni gracze i nadal nie przekuwają tych wydatków w pełną wartość biznesową.
Firma Cisco opublikowała raport State of Wireless, z którego wynika, że Wi-Fi przestało być wyłącznie elementem infrastruktury IT, a stało się strategicznym narzędziem wzrostu. Badanie, oparte na opiniach ponad 6 tys. specjalistów z 30 krajów, pokazuje, że organizacje traktujące sieci bezprzewodowe jako priorytet strategiczny osiągają wyraźnie większą wartość biznesową.
Jednym z kluczowych wątków raportu jest tzw. paradoks AI w sieciach bezprzewodowych. Z jednej strony sztuczna inteligencja wzmacnia zwrot z inwestycji, z drugiej jednak zwiększa złożoność operacyjną i ryzyka związane z bezpieczeństwem. Jak wynika z raportu, organizacje, które łączą automatyzację opartą na AI, nowoczesne podejście do bezpieczeństwa oraz wyspecjalizowane kompetencje, mają nawet czterokrotnie większą szansę na wysoki zwrot z inwestycji. AI, IoT i BYOD napędzają modernizację sieci
Globalnie głównym motorem modernizacji sieci bezprzewodowych pozostają AI, IoT i aplikacje o dużej przepustowości. W Polsce kierunek zmian jest podobny, choć nieco inaczej rozkładają się akcenty. Najsilniej na rozwój sieci wpływa wzrost liczby urządzeń IoT, wskazywany przez 58 proc. firm oraz model pracy BYOD, na który wskazuje 54 proc. organizacji. Znaczenie mają także aplikacje o wysokich wymaganiach przepustowościowych, wymieniane przez 38 proc. badanych oraz rozwój rozwiązań opartych na AI, który wskazało 28 proc. firm.
To pokazuje, że dla wielu organizacji sieć bezprzewodowa staje się dziś nie tylko warstwą dostępową, ale elementem wspierającym nowe modele pracy, cyfryzację procesów i rozwój środowisk opartych na danych. Polskie firmy inwestują, ale ostrożniej niż rynek globalny
Z raportu wynika, że 80 proc. polskich firm zwiększyło budżety na rozwiązania bezprzewodowe w ostatnim roku, co jest wynikiem zbliżonym do średniej globalnej. Różnice pojawiają się jednak przy skali inwestycji i dłuższym horyzoncie planowania.
W Polsce 23 proc. firm zwiększyło budżet o ponad 50 proc., podczas gdy globalnie taki wzrost zadeklarowało 29 proc. organizacji. W perspektywie kolejnych czterech–pięciu lat dalszy wzrost nakładów planuje 67 proc. polskich firm wobec 82 proc. na świecie. Jeszcze wyraźniej widać to przy największych planowanych podwyżkach – wzrost budżetu o ponad 50 proc. przewiduje 16 proc. organizacji w Polsce i 35 proc. globalnie.
Oznacza to, że krajowe firmy inwestują w rozwój Wi-Fi, ale częściej wybierają model stopniowego zwiększania wydatków zamiast bardziej zdecydowanych, jednorazowych modernizacji. Korzyści biznesowe są widoczne, ale słabsze niż globalnie
Firmy modernizujące sieci bezprzewodowe dostrzegają realne efekty biznesowe, jednak w Polsce skala tych korzyści pozostaje niższa niż średnio na świecie. Pozytywny wpływ inwestycji w Wi-Fi na przychody deklaruje 56 proc. polskich organizacji, podczas gdy globalnie odsetek ten sięga 68 proc.
Podobne różnice widać także w innych obszarach. Wzrost efektywności operacyjnej wskazuje 68 proc. polskich firm wobec 78 proc. globalnie. Wyższą produktywność pracowników dostrzega 63 proc. organizacji w Polsce i 75 proc. na świecie, a lepsze zaangażowanie klientów – odpowiednio 65 proc. i 75 proc.
To sugeruje, że krajowe firmy są już na ścieżce inwestycyjnej, ale nadal nie wykorzystują pełnego potencjału nowoczesnych sieci jako narzędzia wspierającego wzrost, efektywność i doświadczenie użytkownika. Wi-Fi 6E przyspiesza, ale część firm pozostaje przy starszych standardach
Raport pokazuje też zróżnicowanie technologicznej dojrzałości organizacji. W ciągu roku wdrożenie Wi-Fi 6E planuje 57 proc. polskich firm, przy globalnej średniej wynoszącej 60 proc. Jednocześnie 34 proc. organizacji w Polsce nadal korzysta z Wi-Fi 5.
W praktyce oznacza to, że rynek dzieli się na dwie wyraźne grupy: firmy, które aktywnie przechodzą do najnowszych standardów, oraz organizacje, które wciąż funkcjonują w oparciu o poprzednią generację technologii bezprzewodowych.
Jak podkreśla Anurag Dhingra, SVP & GM, Enterprise Connectivity & Collaboration w Cisco: „środowisko pracy ewoluuje w kierunku zespołów łączących ludzi, agentów AI i systemy automatyczne działające w czasie rzeczywistym. To właśnie Wi-Fi stanowi fundament tej współpracy, łącząc urządzenia, zabezpieczając interakcje i dostarczając dane potrzebne do podejmowania trafniejszych decyzji biznesowych. Sztuczna inteligencja to obecnie największa szansa, ale i najpoważniejszy test dla sieci w firmach”.
Aby w pełni wykorzystać potencjał AI w sieciach bezprzewodowych, organizacje powinny – jak wskazuje raport – skoncentrować się na trzech obszarach. Rosnąca złożoność środowiska
Na świecie aż 98 proc. firm zauważa rosnącą złożoność środowisk bezprzewodowych. W Polsce najczęściej wymienianymi przyczynami są rosnące zapotrzebowanie na przepustowość, wskazywane przez 43 proc. organizacji, obciążenia związane z krytycznymi systemami IT, IoT i OT – 37 proc., a także zmieniające się wymogi regulacyjne – 32 proc.
Według raportu, automatyzacja oparta na AI może istotnie ograniczać ten problem. Firmy, które ją wdrożyły, oszczędzają ponad trzy godziny pracy dziennie na jednego specjalistę. Ponad połowa polskich organizacji z wdrożoną automatyzacją potwierdza takie oszczędności. Bezpieczeństwo jako koszt i bariera rozwoju
Drugim kluczowym wyzwaniem pozostaje bezpieczeństwo. Jak wynika z badania, 44 proc. polskich organizacji poniosło straty finansowe z tytułu incydentów bezpieczeństwa w sieciach bezprzewodowych. W tej grupie ponad połowa raportuje straty przekraczające 1 mln USD rocznie.
Jedną z przyczyn jest niska jakość szyfrowania i uwierzytelniania, z którą zmaga się 42 proc. organizacji. Coraz większym zagrożeniem stają się również słabo zabezpieczone urządzenia IoT i OT. Wśród firm dotkniętych incydentami 22 proc. wskazuje właśnie je jako źródło zakłóceń. Problem może narastać, ponieważ Wi-Fi pozostaje najczęściej wykorzystywaną technologią łączności dla IoT. Deficyt kompetencji nie ustępuje
Trzecim obszarem jest niedobór kompetencji. Rekrutacja specjalistów ds. sieci bezprzewodowych stanowi wyzwanie dla 93 proc. polskich organizacji, a 12 proc. mówi o poważnych trudnościach, takich jak nieobsadzone stanowiska czy opóźnienia w projektach.
Sytuację dodatkowo komplikuje odpływ talentów do obszaru cyberbezpieczeństwa. To jeden z istotnych paradoksów rynku: bezpieczeństwo sieci bezprzewodowych jest wskazywane jako najważniejsza kompetencja, na co zwraca uwagę 43 proc. organizacji, a jednocześnie pozostaje obszarem, w którym najtrudniej pozyskać specjalistów. O raporcie
Raport Cisco State of Wireless to pierwsze globalne badanie tego typu, oparte na wywiadach z 6098 decydentami i specjalistami technicznymi z organizacji zatrudniających co najmniej 250 pracowników w 30 krajach. Badanie zostało zrealizowane przez Sandpiper Research & Insights.
źródło: cisco
Jeśli chcesz otrzymywać wyczerpujące informacje z serwisu MRT Net, zaprenumeruj nasz
Napisane przez Pawel w piątek 08 maja 2026 o 05:14 (0)
Koniec ery x86 w ekosystemie Apple. Ostatni dzwonek na wymianę sprzętu
:P
Apple oficjalnie kończy wsparcie dla procesorów Intel w systemie macOS 27. Dowiedz się, dlaczego dla firm to ostatni dzwonek na wymianę floty komputerów Mac i jakie modele stracą kompatybilność w 2026 roku. Analizujemy skutki decyzji giganta z Cupertino dla sektora B2B i polskiego rynku IT.
W świecie technologii rzadko zdarzają się momenty tak jednoznaczne, które wyznaczają grubą linię między przeszłością a przyszłością. Ogłoszenie przez Apple planów dotyczących systemu macOS 27 jest właśnie takim sygnałem. Podczas ostatniego segmentu Platforms State of the Union na WWDC 2025, gigant z Cupertino oficjalnie potwierdził, że system macOS 26 Tahoe będzie ostatnią główną wersją systemu wspierającą komputery Mac oparte na procesorach Intel.
Oznacza to, że nadchodzący macOS 27, którego premiera w wersji beta spodziewana jest w czerwcu 2026 roku, zostanie udostępniony wyłącznie dla użytkowników komputerów z układami Apple Silicon. To historyczna zmiana, która definitywnie zamyka sześcioletni okres transformacji rozpoczęty w 2020 roku. Z punktu widzenia dyrektorów IT oraz menedżerów odpowiedzialnych za infrastrukturę sprzętową w przedsiębiorstwach, informacja ta jest jasnym sygnałem do działania. To ostatni dzwonek na aktualizację floty komputerów Mac działających na układach x86, ponieważ brak wsparcia dla najnowszego systemu operacyjnego oznacza nie tylko brak dostępu do nowych funkcji, ale przede wszystkim potencjalne wyzwania w zakresie długofalowego bezpieczeństwa i kompatybilności z nowoczesnym oprogramowaniem biznesowym.
Decyzja Apple o pełnym przejściu na architekturę ARM w ramach macOS 27 nie jest zaskoczeniem, jednak jej definitywny charakter wymusza przyspieszenie procesów modernizacyjnych w sektorze B2B. System macOS Tahoe, który obecnie stanowi pomost między dwiema architekturami, wspiera jeszcze takie modele jak MacBook Pro z 2019 roku, iMac z 2020 roku czy Mac Pro z 2019 roku. Wszystkie te jednostki, choć wciąż wydajne w wielu zadaniach biurowych i kreatywnych, wraz z debiutem macOS 27 staną się urządzeniami poprzedniej generacji bez możliwości oficjalnej aktualizacji. Warto zauważyć, że macOS 27 będzie wymagał chipów z serii M lub najnowszego układu A18 Pro, który znalazł zastosowanie w MacBooku Neo. Dla organizacji operujących na setkach czy tysiącach stanowisk pracy, planowanie budżetowe na rok 2026 i 2027 musi teraz uwzględniać całkowitą wymianę jednostek x86, aby utrzymać spójność środowiska IT i pełne wsparcie producenta. Przejście to wiąże się nie tylko z systemem operacyjnym, ale również z optymalizacją pod kątem Apple Intelligence oraz nowych możliwości przetwarzania zadań związanych ze sztuczną inteligencją bezpośrednio na urządzeniu, co na starszych procesorach Intel jest technicznie ograniczone.
Analizując krajobraz technologiczny, widzimy, że macOS 27 dołączy do historycznych wydań takich jak Mac OS X 10.5 Leopard, który zakończył wsparcie dla PowerPC, czy Mac OS 8.1, będący pożegnaniem z architekturą 68000. Apple systematycznie dąży do pełnej integracji swojego ekosystemu wokół własnych projektów procesorów, co pozwala na bezprecedensową kontrolę nad wydajnością i zużyciem energii. Dla sektora biznesowego w Polsce, gdzie adopcja rozwiązań Apple w ostatnich latach znacząco wzrosła szczególnie w obszarach developmentu, marketingu oraz wyższej kadry zarządzającej, oznacza to konieczność audytu zasobów. Komputery takie jak 27-calowy iMac z 2020 roku czy 16-calowy MacBook Pro z 2019 roku, które wciąż stanowią istotny procent zasobów w wielu firmach, przestaną otrzymywać kluczowe aktualizacje systemowe jesienią 2026 roku.
Ignorowanie tego faktu może prowadzić do powstawania luk w zabezpieczeniach oraz problemów z wydajnością aplikacji SaaS, które coraz częściej są optymalizowane pod natywne instrukcje układów M1, M2, M3 i nowszych. Dlatego też, eksperci Computerworld podkreślają, że obecny kwartał jest optymalnym czasem na rozpoczęcie procedur wymiany sprzętu, korzystając z dostępnych na rynku programów leasingowych oraz trade-in, które pozwalają na odzyskanie części kapitału z wygaszanych jednostek Intel.
Strategiczne przejście na macOS 27 to także moment, w którym Apple prawdopodobnie wprowadzi głębokie zmiany w interfejsie użytkownika oraz funkcjach Siri, wykorzystując pełną moc Neural Engine dostępną wyłącznie w Apple Silicon. Z perspektywy deweloperów oprogramowania dla biznesu, konieczność utrzymywania dwóch wersji kodu (Universal) stanie się wkrótce zbędna, co przełoży się na szybsze cykle wydawnicze aplikacji dedykowanych wyłącznie nowej architekturze.
Wprowadzenie macOS 27 to koniec ery Hackintosha oraz kres wsparcia dla technologii Boot Camp w jej tradycyjnym wydaniu, co dla specyficznych grup użytkowników korzystających z natywnego Windowsa na Macu jest informacją kluczową. Modernizacja infrastruktury w oparciu o Apple Silicon to nie tylko kwestia prestiżu czy dostępu do nowinek, ale przede wszystkim inwestycja w stabilność, dłuższą żywotność baterii oraz bezpieczeństwo oparte na sprzętowej izolacji procesów, która w architekturze x86 nie jest realizowana w tak zaawansowany sposób. Firmy, które zwlekają z aktualizacją, ryzykują pozostanie w tyle w wyścigu o efektywność pracy hybrydowej i nowoczesne standardy cyfrowego miejsca pracy.
źródło: apple
Jeśli chcesz otrzymywać wyczerpujące informacje z serwisu MRT Net, zaprenumeruj nasz
Napisane przez Pawel w czwartek 07 maja 2026 o 07:11 (0)
Kaitian X5d G1d - chińska odpowiedź na zachodni stos technologiczny
Lenovo prezentuje Kaitian X5d G1d – laptop dla sektora biznesowego i rządowego oparty na chińskim procesorze Loongson 3B6000M i systemach Kylin/UnionTech. Poznaj szczegóły dotyczące wydajności AI, bezpieczeństwa opartego na algorytmach SM oraz strategii uniezależnienia IT w Chinach.
Rynek technologii biznesowych w Chinach przechodzi obecnie jedną z najbardziej radykalnych transformacji w swojej historii, a najnowsza premiera Lenovo, model Kaitian X5d G1d, jest tego doskonałym przykładem. Urządzenie to nie jest jedynie kolejnym laptopem w portfolio giganta; to precyzyjnie zaprojektowane narzędzie dedykowane sektorowi rządowemu oraz dużym przedsiębiorstwom państwowym, które realizują strategię uniezależnienia się od zachodnich dostawców komponentów i oprogramowania. W dobie rosnących napięć geopolitycznych oraz nacisku na cyberbezpieczeństwo narodowe, Lenovo wprowadza jednostkę opartą niemal w całości na rodzimych rozwiązaniach, co stanowi istotny sygnał dla globalnych dyrektorów IT oraz analityków rynku sprzętowego.
Sercem laptopa Kaitian X5d G1d jest procesor Loongson 3B6000M, bazujący na autorskiej architekturze instrukcji LoongArch. Jest to jednostka ośmiordzeniowa o taktowaniu 2,4 GHz, która w połączeniu z układem graficznym LG200 drugiej generacji oferuje wydajność graficzną wyższą o ponad 60 procent w porównaniu do swojego poprzednika, modelu 3A6000. Z perspektywy zastosowań biznesowych kluczowym parametrem jest zintegrowany akcelerator AI, zapewniający moc obliczeniową na poziomie 7 TOPS (INT8). Choć w porównaniu do najnowszych jednostek NPU od Intela czy Qualcomma liczba ta może wydawać się skromna, dla specyficznych zadań korporacyjnych i administracyjnych, w których priorytetem jest poufność danych i lokalne przetwarzanie procesów, jest to wartość wystarczająca do efektywnej pracy z algorytmami wspierającymi workflow.
Najważniejszym aspektem z punktu widzenia bezpieczeństwa korporacyjnego jest warstwa software’owa i sprzętowe zabezpieczenia kryptograficzne. Kaitian X5d G1d pracuje pod kontrolą chińskich systemów operacyjnych, takich jak Kylin lub UnionTech, które zostały w pełni zoptymalizowane pod kątem kompatybilności z lokalnymi standardami. Urządzenie natywnie wspiera formaty dokumentów OFD oraz narzędzia do podpisu elektronicznego, które są fundamentem chińskiej e-administracji. Co więcej, procesor Loongson posiada wbudowany moduł bezpieczeństwa obsługujący krajowe algorytmy szyfrowania SM2, SM3 i SM4. Lenovo deklaruje, że laptop przeszedł audyt na poziomie kodu źródłowego, co ma gwarantować brak ukrytych luk (backdoors) i pełną kontrolę nad procesem usuwania podatności przez lokalne zespoły inżynierskie.
Konfiguracja sprzętowa została dobrana tak, aby sprostać wymaganiom nowoczesnego biura przy zachowaniu wysokiej mobilności. Model ten oferuje 16 GB pamięci RAM z możliwością rozbudowy do 32 GB oraz dysk SSD o pojemności 512 GB (opcjonalnie do 1 TB). Przy wadze około 1,5 kg i baterii o pojemności 70 Wh, laptop stanowi realną alternatywę dla standardowych ultrabooków, oferując jednocześnie pełen zestaw portów niezbędnych w środowisku biznesowym, w tym USB 3.1, HDMI oraz tradycyjne złącze Gigabit Ethernet. Dla organizacji działających w modelu B2B, które rozważają dywersyfikację dostawców lub operują na rynku azjatyckim, model Kaitian X5d G1d jest dowodem na to, że ekosystem oparty na architekturze LoongArch osiągnął dojrzałość pozwalającą na masowe wdrożenia w krytycznej infrastrukturze informatycznej.
źródło: lenovo
Jeśli chcesz otrzymywać wyczerpujące informacje z serwisu MRT Net, zaprenumeruj nasz
Napisane przez Pawel w środa 06 maja 2026 o 06:08 (0)
DeepSeek i Huawei mogą wywrócić rynek AI do góry nogami
Jensen Huang ostrzega przed utratą dominacji USA w sektorze AI na rzecz duetu Huawei i DeepSeek. Nowy model DeepSeek V4 może zrewolucjonizować rynek B2B IT, oferując wysoką wydajność na chińskich chipach Ascend, co zmusza liderów technologicznych do rewizji strategii infrastrukturalnych.
Rynek sztucznej inteligencji stoi w obliczu fundamentalnej zmiany układu sił, która może trwale osłabić dominację technologiczną Stanów Zjednoczonych. Jensen Huang, CEO firmy Nvidia, wystosował bezprecedensowe ostrzeżenie dotyczące nadchodzącego modelu DeepSeek V4. Według lidera branży półprzewodników, pełna optymalizacja nowych algorytmów pod architekturę chipów Huawei Ascend stanowiłaby scenariusz krytyczny dla amerykańskich interesów gospodarczych i technologicznych.
Do tej pory globalny ekosystem AI był niemal całkowicie uzależniony od procesorów GPU Nvidia, jednak premiera modelu DeepSeek zaplanowana na kwiecień 2026 roku może stać się momentem, w którym największe systemy sztucznej inteligencji zaczną masowo migrować poza amerykańską sferę wpływów. Jest to sygnał alarmowy dla sektora B2B w Polsce i Europie, wskazujący na konieczność dywersyfikacji dostawców infrastruktury obliczeniowej.
Eksperci wskazują, że DeepSeek V4 ma szansę stać się pierwszym modelem klasy enterprise, który udowodni, że zaawansowane obliczenia AI nie wymagają najnowszej architektury Blackwell. Choć chińskie układy Huawei Ascend są postrzegane jako mniej wydajne w czystych testach syntetycznych, Państwo Środka przyjęło strategię kompensacji braków sprzętowych poprzez innowacje w warstwie oprogramowania. Wykorzystanie technik takich jak Mixture-of-Experts (MoE) pozwala na drastyczne zwiększenie efektywności przy niższym zapotrzebowaniu na moc obliczeniową pojedynczego rdzenia. Z punktu widzenia dyrektorów IT i liderów biznesu, sukces tego modelu oznaczałby, że kontrola nad ekosystemem AI przesuwa się z czystej wydajności hardware’owej w stronę optymalizacji software’owej i zarządzania rozproszonymi zasobami.
Sytuacja ta jest dodatkowo potęgowana przez przewagi surowcowe i energetyczne Chin, które dysponują tańszą energią niezbędną do zasilania gigantycznych farm serwerowych oraz ogromną pulą talentów inżynierskich. W obliczu rosnących napięć na linii Waszyngton-Pekin, gdzie amerykańscy ustawodawcy dążą do zaostrzenia restrykcji eksportowych, Chiny pokazują zdolność do budowy w pełni autonomicznego łańcucha wartości AI.
Jeśli DeepSeek V4 potwierdzi swoją skuteczność na sprzęcie Huawei, globalny rynek IT może zostać podzielony na dwa odrębne, niekompatybilne ze sobą standardy. Dla organizacji operujących w sektorze B2G i B2B oznacza to konieczność rewizji długoterminowych strategii zakupowych oraz monitorowanie nowych kierunków w rozwoju otwartego oprogramowania AI, które coraz częściej wybiera chińskie alternatywy zamiast zamkniętych modeli zachodnich.
źródło: huawei
Jeśli chcesz otrzymywać wyczerpujące informacje z serwisu MRT Net, zaprenumeruj nasz
Napisane przez Pawel w wtorek 05 maja 2026 o 07:05 (0)
W jaki sposób Google chroni przed atakami w Google Ads - podsumowanie 2025 roku okiem wyszukiwarkowe
Google Ads jest największym systemem reklamowym, z którego korzystają użytkownicy. W jaki sposób wyszukiwarkowy gigant dba o weryfikację reklam oraz zapobieganie publikacji fałszywych kreacji? Podsumowujemy system Google Ads na przestrzeni ostatniego roku?.
Google opublikowało wyniki najnowszego raportu bezpieczeństwa reklam za 2025 rok. Jest to ważna iteracja corocznej publikacji, ponieważ uwzględnia wyniki osiągnięte z wykorzystaniem algorytmów sztucznej inteligencji bazującej na Google Gemini.
Zespoły ds. bezpieczeństwa Google pracują w modelu 24/7 aby powstrzymać nieuczciwe podmioty, które wykorzystują coraz bardziej zaawansowane, złośliwe reklamy. W 2023 r. narzędzia oparte na Gemini znacząco zwiększyły skuteczność wykrywania i blokowania nieodpowiednich reklam. Aktualnie systemy wyszukiwarkowego giganta wykryły ponad 99% reklam naruszających zasady, zanim zostały wyświetlone. Google stale rozwija zabezpieczenia, aby wyprzedzać coraz bardziej zaawansowane schematy nadużyć. AI wspiera zespoły bezpieczeństwa
Duże modele analizują setki miliardów sygnałów – w tym wiek konta, wskazówki behawioralne i wzorce kampanii – aby powstrzymać zagrożenia, zanim dotrą do użytkowników. W przeciwieństwie do wcześniejszych systemów opartych na słowach kluczowych, najnowsze modele rozumieją intencje reklamy, co pomaga wykrywać złośliwe treści i zapobiegawczo je blokować, nawet jeśli zostały zaprojektowane tak, aby uniknąć wykrycia.
Takie proaktywne podejście pozwoliło skuteczniej przeciwdziałać nadużyciom. W 2023 roku Google zablokowało lub usunęło ponad 8,3 miliarda reklam i zawiesiło 24,9 miliona kont, w tym 602 miliony reklam i 4 miliony kont związanych z oszustwami.
Gemini bezwzględne dla fałszywych reklam
Nieuczciwe podmioty wykorzystują generatywną AI do tworzenia na dużą skalę reklam wprowadzających w błąd, a Gemini pomaga Google wykrywać i blokować je w czasie rzeczywistym. Do końca ubiegłego roku większość elastycznych reklam w wyszukiwarce utworzonych w Google Ads była sprawdzana natychmiast, a szkodliwe treści były blokowane już na etapie przesyłania. W tym roku firma planuje wprowadzić tę funkcję do kolejnych formatów reklam.
Gemini pomaga też wydajniej przetwarzać opinie użytkowników, dzięki czemu zespoły bezpieczeństwa Google mogły podjąć działania w odpowiedzi na ponad czterokrotnie więcej zgłoszeń użytkowników w 2025 r. niż w poprzednim roku. Oznacza to, że gdy zagrożenie przedostanie się do systemu, można je szybko zneutralizować. Dzięki temu eksperci ds. bezpieczeństwa mogą skupić się na złożonych zadaniach, które wymagają ludzkiej oceny. AI pozwala lepiej wspierać reklamodawców
Gemini analizuje nie tylko obrazy i tekst, ale także kontekst reklamy. Dzięki temu lepiej odróżnia wiarygodne oferty od prób oszustwa – ten poziom niuansów pomógł zmniejszyć liczbę błędnych zawieszeń kont reklamodawców o 80% w 2025 roku. Ta dokładność pozwoliła firmie jednocześnie skupić się na 2 aspektach: szybszym usuwaniu szkodliwych treści i pomaganiu uczciwym firmom w dotarciu do klientów.
Serdecznie zachęcamy do zapoznania się ze skrótem Raportu Bezpieczeństwa Reklam za 2025 rok.
źródło: google
Jeśli chcesz otrzymywać wyczerpujące informacje z serwisu MRT Net, zaprenumeruj nasz